poniedziałek, 16 stycznia 2012

♥ 8 ♥


Delikatnie przekręciłam kluczyk w stacyjce i  zapięłam pasy. Wyjechaliśmy z zatłoczonego parkingu w kierunku domu Bena.

-Naprawdę musiałeś go uderzyć ? - zapytałam.
- Jak sama widziałaś to on zaczął.
- Nie ważne kto zaczął. Gdyby nie ja doszło by do jakiejś tragedii.
- Przepraszam.- Mówiąc to pocałował mnie w policzek.
[ . . . ]
Po 15 minutach zajechaliśmy pod dom Bena. Zaparkowałam przed bramą ogromnego mieszkania. Wyskoczyłam z auta i chwyciłam do ręki plecak. Mój chłopak stał już za bramką i czekał na mnie, bez pośpiechu podeszłam do niego i oddałam mu klucze do samochodu. Otworzył drzwi ukazujące nowocześnie urządzony dom. Zaprowadził mnie do kuchni i usiadłam przy blacie kuchennym. W między czasie napisałam że razem z Nicol śpimy u Bena.
- Napijesz się czegoś?
- Hmm... A co mi zaproponujesz?
-Chcesz kakao ?
- Chętnie...
Po przygotowaniu napoi weszliśmy po schodach na samą górę. Otworzyłam czarne drzwi i automatycznie zaświeciły się małe lampki na suficie. Usiedliśmy na środku pokoju na miękkim dywanie i patrzyliśmy na niebo przez przeszklony sufit. Po kilku minutach usłyszeliśmy trzask drzwi, nie pewnie przysunęłam się do Bena.
- Kto to ?
- To tylko Nate...- Powiedział.
- A wasi rodzice ?
- Oni zostali w Anglii.
- Mieszkacie tu sami ?
- Mhm... Raz na tydzień przyjerzdża tu mój wujek żeby sprawdzić stan domu. W tym tygodniu już był.
Przytuliłam się do niego i dopiłam kakao. Nagle rozległ się huk i głośna, ciężka muzyka wraz z grą perkusji... Ben wstał i wyszedł z pokoju a ja za nim. Zeszliśmy o pół piętra niżej, weszliśmy do pokoju, który należał najwidoczniej do Nathaniela.
- Nate ! Nate!- Wołał Ben ledwo przekrzykując muzykę. Nate przestał grać i ściszył muzykę.
-Co ?!- warknął. Wyszłam za pleców Bena i stanęłam obok niego.
- O cześć. - Spuścił trochę z tonu.
-Mógł byś być trochę ciszej ? Próbujemy rozmawiać.
- Postaram się ale nic nie obiecuje.- Pod głosił trochę muzykę i zaczął grać. Zpowrotem weszliśmy do pokoju Bena i ja usiadłam na ziemi a chłopak sięgnął na półkę po aparat. Zaczął mi robić zdjęcia ale ja się chowałam w rękach.
- No proszę przestań.
- Chce mieć twoje zdjęcia. Pokaż się. - Poprosił.
- Ale ja nie jestem fotogeniczna. - Powiedziałam odsłaniając twarz.
- Jesteś śliczna.-  W odpowiedzi się uśmiechnęłam.
[ . . . ]
Później miałam taką głupawkę jak nigdy, pomogły mi w tym trochę piwa wypite z Benem.
Chodziliśmy po różnych pokojach, urządzonych w wielu różnych stylach i robiliśmy zdjęcia. Koło 1 w nocy padłam na łóżko u Bena w pokoju i zaczęłam się śmiać.
[ . . . ]
Obudziłam się na łóżku Bena a on spał na kanapie. Wstałam i poszłam do łazienki. Rozczesałam włosy, umyłam zęby i twarz. Przebrałam się w rurki i bluzę i weszłam spowrotem do pokoju Bena, siedział na kanapie z zabawnie rozczochranymi włosami. Zaczęłam się śmiać.
- Co ci jest?
- Nie nic.-  powiedziałam powstrzymując się od śmiechu.
-Wiem że śmiejesz się z tego jak wyglądam. - Wstał i wyszedł do łazienki. Po 5 minutach wrócił, wyglądał bardzo normalnie. Pozbierałam moje rzeczy i zeszliśmy na dół, plecak rzuciłam w przedpokoju. Usiadłam w kuchni przy barku i czekałam na śniadanie, które robił mi Ben. Po chwili gdy jedliśmy do kuchni wpadł Nate. Obdarzył mnie uśmiechem i zmroził Bena wzrokiem.
- Hej Valerie. Niezłą imprezkę mieliście tam na górze.
- Jeśli ci przeszkadzaliśmy w śnie to przepraszam.
- Spoko i tak mnie nie było przez pół nocy. - Uśmiechnął się i wyszedł.
- Odwieziesz mnie do domu ?
- Jasne choć. - złapał mnie za rękę i wziął mój plecak do ręki.
[ . . . ]
Zatrzymał się przed moim domem i otworzył mi drzwi. Weszliśmy do mojego domu, położył mój plecak na szafce.
- To do poniedziałku. - Pocałował mnie w policzek i wyszedł.




Dzięki za czytanie. ; D mam nadzieje że się podobało ; *




sobota, 7 stycznia 2012

♥ 7 ♥

[ ... ]
Z głębokich przemyśleń wyrwał mnie głos Bena:
-Gotowa? - powiedział i zmierzył mnie wzrokiem. Dopiero teraz spostrzegłam że wysiadł z auta i stał w otwartych drzwiach pasarzera. Poprawiłam lok opadający na czoło i podałam mu rękę.
- Teraz już tak.- Wysiadłam z auta i poszliśmy w kierunku sali gimnastycznej przeznaczonej również na zabawy szkolne. Wchodząc na blok sportowy usłyszałam głośną muzykę i krzyki innych uczniów. Nagle mój partner puścił moją rękę i uśmiechnął się bezradnie ciągnięty przez kolegów.
-Zawsze tak jest...-Usłyszałam za sobą męski głos, jeszcze głębszy niż Bena. Bez słowa odwróciłam się i ujrzałam chłopaka wyglądał na dużo starszego od uczniów szkoły. Nie pewnie się uśmiechnęłam.
-Emm . Nigdy wcześniej nie widziałam cię u nas w szkole... 
-Może dlatego że żadko tu bywam lub może nie chcesz mnie widzieć ...-Powiedział tajemniczo.
-Może nie uwierzysz ale jestem bardzo przyjazną osobą i lubię wielu ludzi.
-Z taką ilością koleżanek nie da się ukryć. Ale chyba już musisz iść. -Wskazał głową na chichoczące dziewczyny w tym Nicol.
- A jak masz na imię ? Masz rodzeństwo?
-Jestem Nathaniel w skrócie Nate. A Ben to mój brat choć się nie przyznaje...
Niestety musiałam iść do dziewczyn, które wyczekiwały na odpowiedzi na ich pytania. Po 10 minutach przesłuchania udało mi się uciec do szatni. Ściągnełam bolerko i zawiesiłam je wraz z torebką na wieszaku. Wyszłam z pomieszczenia pełnym gracji krokiem i udałam się do grupki chłopaków. Delikatnie podeszłam do Bena od tyłu i złapałam go za rękę
-Sory chłopaki ale muszę go porwać- obdarzyłam ich najlepszym uśmiechem na jaki było mnie stać i porwałam Bena na parkiet. Akurat gdy weszliśmy na sale DJ włączył wolną piosenkę, wyszliśmy na środek sali i zaczęliśmy tańczyć. W tym momęcie nie istniał dla mnie świat w którym żyli inni, liczyliśmy się tylko my...
-Ben... mam małe pytanie .
-Jakie ?
-Spotkałam dzisiaj jakiegoś chłopaka i on mówił że jest twoim bratem... Nazywał się Nathaniel.
-No niestety to mój brat. Ale proszę cię trzymaj się od niego daleko.
- A mogę wiedzieć dlaczego ?
- Erie on po prostu nie jest towarzystwem dla ciebie. On ma wiele nałogów co na ciebie dobrze napewno nie wpłynie. Obiecujesz trzymać się od niego z daleka ?
-Skoro tak chcesz to tak.- Stanęłam na palcach i cmoknęłam go w usta.[...]
Właśnie wychodziliśmy ze szkoły gdy Bena zawołał Adam, od razu wyczułam kłopoty więc poszłam za moim partnerem. Adam krzyczał coś do Bena na mój temat wyłapałam tylko kilka słów między innymi że ma się odemnie odwalić i w tym rodzaju. Nie pewnie przebiłam się przez tłum otaczający chłopaków, nauczycieli na szczęście już nie było... Stałam już na samym przedzie i krzyczałam żeby Adam się uspokoił ale to nie skutkowało. Nagle Adam uderzył Bena, a ten mu oddał. Przerażona wybiegłam pomiędzy nich ale nic sobie z tego nie robili. Widziałam w ciemności ruchy i słyszałam dopingi, zaraz za mną z tłumu wyrwała się Nicol. Razem próbowałyśmy ich rozdzielić ale to nic nie dawało. Wyczułam dziwny płyn na rękach, wiedziałam co to jest, to była krew. Nagle wpadłam na pomysł intrygi. Udałam że zemdlałam, udało się. Zadziałało tak jak chciałam Ben rzucił się ku mnie i zaczął "ratować". Szybko otworzyłam oczy i wstałam.
-Nic mi nie jest i mnie zostawcie. Nie umiecie się zachować ! Ten -wskazałam na Adama- nie potrafi się pogodzić z prawdą a ten - tu wskazałam na Bena- nie może zachować się jak na dorosłego przystało! 
Zdenerwowana przebiłam się przez tłum i szybkim krokiem udałam się na parking. Za mną pobiegł Ben, złapał mnie za rękę.
-Możesz się zatrzymać ?
-Czego chcesz?
-Chce ci to wszystko wytłumaczyć... Bo... Ja nie mogłem znieść jak zaczął cię obrażać i dlatego mu przywaliłem...-Powiedział skruszony. Przytulił mnie i pocałował w czoło. Dopiero teraz wyczułam krew na jego łuku brwiowym. Sięgnęłam do torebki po chusteczkę i wytarłam mu krew.
-Jedziemy do domu daj kluczyki.-Wydałam rozkaz.
-Nie, ja prowadzę.
-W takim stanie ? A jak zasłabniesz? 
-Nic mi nie jest.
-To ja idę na nogach.-Postawiłam na swoim. Ben nie pewnie podał mi klucze.




Dziękuje za przeczytanie ; D
Pozdrawiam Jamy98
Moja kochana Inspiracja -Nela <3

Blog Nel : http://aquever8.blogspot.com/
Uwielbiam /\